Al Di Meola Dubonnet i duże niebieskie oczy

Jak zwykle zaczęło się niewinnie od wypadu do kina na nazwijmy to „klasykę” czyli „Śluby Panieńskie” – (nowa komedia made in Filip Bajon) w sumie film jako taki do skonsumowania chociaż zdziwiony byłem jakością zdjęć (kadrowanie, prowadzenie kamery do dupy, normalnie czysta amatorka) małe rozczarowanie filmem zrekompensowała mi siedząca obok cudowna młoda istota o pięknych, dużych hmmm „niebieskich oczętach” 😉 , od słowa do słowa okazało się, że również przejawia zainteresowania kulinariami i nad wiek jest ogarnięta intelektualnie oraz jak to teraz się mówi „ma jazdę” na coś z makaronem  😉 , a , że dysponowałem składnikami do spaghetti to …….. W drodze do domu zahaczyliśmy o mój ulubiony sklep z winami gdzie nabyłem drogą zakupu dobry francuski aperitif Dubonnet .

dubonnet

dubonnet

Dodatkowo miałem bilety na koncert Al Di Meoli w sopockim hotelu Sheraton (w ramach jazz festiwalu) tak więc wszystkie te argumenty miały moc i wagę nie do obalenia 😉 . Koncert przyznaję był świetny – muzyczne dialogi pomiędzy gitarami, harmonią i perkusją były zajeb****, tym bardziej , że praktycznie siedzieliśmy 5 metrów od słynnego gitarzysty 😉 , reasumując wieczór wspaniały , dobry trunek, jedzonko, muzyka zrobiły swoje i za podsumowanie wieczoru może być fakt iż dzisiaj rano byłem tak wykończony, że nie miałem siły na „siłkę” i dodatkowo zaspałem i spóźniłem się do roboty 😉

Tutaj macie mały fragmencik tego co się działo na scenie 😉

A tutaj na sam koniec najsmaczniejszy kąsek – czyli wizualizacja „zjawiska” które towarzyszyło mi przy oglądaniu filmu i konsumpcji koncertu Al Di Meoli 😉

cudo o duzych niebieskich oczach .... ;)

cudo o duzych niebieskich oczach .... 😉

Podziel się na:
  • Print
  • Blip
  • Wykop

Może rzucisz okiem i na te: