Próba samobójcza

Poniosłem kompletna porażkę kulinarną gdyż zaczytałem się w mojej ulubionej lekturze „Trzęsienie czasu”  (wydra pierdoło oddam Ci ją jak kupie drugi egzemplarz ) i spaliły mi się polędwiczki cielęce co to chciałem je sprokurować z moim ulubinym sosem gorgonzollowatym. Zakląłem więc brzydko i ruszyłem w miasto szukając odpowiednio wysokiego budynku aby z niego spaść lotem koszącym na swój durny łeb ….  I wtedy zauważyłem z mostu (z którego najpierw chciałem się rzucić ale mi odeszło bo woda jakaś brudnawa była ) ciekawe urządzenie do skakania (a, że w szkółce średniej zrobiłem sobie kursik skoczka spadochronowego co później nasze LWP wykorzystało jak mnie w kamasze wzięło) to postanowiłem skoczyc bo i wysokość słuszna i związane z tym było wyższe prawdopodobieństwo zejścia śmiertelnego … Podszedłem uiściłem zapłatę , podpisałem cyrograf żem zdrowy na ciele i umyśle i jakby co to oni żadnego odszkodowania nie wypłacą, zważyli obmierzyli i pełen nadziei na sukces zapakowałem się do kosza… A tu kuźwa zonk … Przypięli mi do nóg jakąś skręconą gumę od majtek i wywieźli do góry – na moje pytanie czy aby ta guma jest potrzebna odpowiedzieli że inaczej zwiozą mnie na dół , cóż przystałem na warunki łudząc się , że z moim szczęściem guma pęknie jak kiedyś w moich kąpielówkach, kiedy to skoczyłem do wody na tzw. łeb z kilku metrów. Podjechali my do góry , sprężyłem się skoczyłem ………    I duuuupa , guma nie pekła za to ja doznałem gwałtownego ukrwienia szarych komórek , które w końcu zaczęły poprawnie funkcjonować i uświadomiłem sobie , że nie umieściłem żadnego przepisu na modne tak ostatnio sushi …. Zgroza . Także musze najpierw nadrobić zaległości 😉 . Poniżej udokumentowana moja nieudana próba samobójcza …

Podziel się na:
  • Print
  • Blip
  • Wykop

Może rzucisz okiem i na te: