Skuteczny sposób na grypę

Skuteczny sposób na grypę – sprawdzony organoleptycznie (co nie znaczy, że poskutkuje na każdego) ;).  Przyczepiło się to dziadostwo (mówię o grypie) znienacka , walnęło w łeb i dało po kościach … Jako, że hołduje powiedzeniu : „Jeżeli pacjent uprze się wyzdrowieć i przeżyć to medycyna i polska służba zdrowia jest bezradna” postanowiłem jak to mówią wziąć „sprawy we własne ręce” i pierwsze co zrobiłem to nażarłem się czosnku , miodu i napiłem się mleka z miodem . Kiedy już nokautowałem się sam własnym oddechem otrzymałem ofertę wzmocnienia terapii domowej okładem z hmm młodych dużych niebieskich oczu …. Najlepszy numer, że „oczy” nie wystraszyły się tego, że w porównaniu z moim oddechem z paszczy,  oddech smoka wawelskiego to pikuś … Cóż terapia manualna nad wyraz była długa i twórcza (w szczególności masaż olejkiem eukaliptusowym) 🙂 …. Tak nawiasem mówiąc dowiedziałem się, że mam ładny tyłek 😉 to sprawiło, że zacząłem się zastanawiać czy nie mam za dużej gorączki albo czy dzisiejsza młodzież nie ma wypaczonego poczucia estetyki ….

Rano poczułem się jakby lepiej , objawy gorączki i pierdolnika w nosie i głowie jakby zaczęły ustępować , wobec tego postanowiłem wzmocnić terapię kilkuletnią wiśniówka a raczej jej pozostałościami, działanie wiśniówki wzmocniłem wszelkimi innymi dostępnymi trunkami w chałupie 😉 . Wraz z poprawą samopoczucia wzrastał mój głód a jako, że przy chorobie trzeba dobrze i zdrowo się nafutrować to postanowiłem olać kuchnie zamorskie i zrobić stary dobry …. ROSÓŁ , kurza twarz 😉 . Tak więc wykołowałem:

  • szkielet kurzęcy
  • szponder wołowy
  • makaron
  • cebule
  • włoszczyznę (głupia nazwa – włoszczyzna co ?)
  • czosnek
  • pieprz, sól itp

włoszczyznę obrałem, cebulę przeciąłem na pół i mocno opaliłem nad gazem, obrałem 3 duże ząbki czosnku (lekko zgniotłem) i alles cuzamen do kupy hoop do gara razem z tym szkieletem i szpondrem i na ogień. W międzyczasie usuwałem szumowiny powstałe na skutek gotowania i ugotowałem makaron do rosołu. Gotuje rosół około dwóch godzin (po około godzinie wywalam szkielet i zostawiam szponder) na bardzo małym ogniu aby płyn ledwo co „bąbelkował” . Potem doprawiam, przecedzam, daje makaron do talerza zalewam rosołem sypie świeżo zmielonym pieprzem i wciągam ze smakiem . Żadnych udziwnień !!! Rosół ma być pożywny 🙂

Rosół mniam

Reasumując: czosnek, masło, mleko, okład z dużych niebieskich oczu z masażem, dobry element baśniowy wprowadzony w szarą rzeczywistość (wiśniówka i co tam jest powyżej 40%) plus oczywiście smaczny i pożywny rosół jest o niebo skuteczniejszy w zwalczaniu przeziębień/grypy od tych gówien wciskanych w telewizyjnych reklamach***

Mnie powyższa terapia postawiła na nogi w ciągu trzech dni 😉
*** piszę o reakcji swojego organizmu (a mój organizm jest deko popieprzony)

Podziel się na:
  • Print
  • Blip
  • Wykop

Może rzucisz okiem i na te: